strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 października 2016

Zrób sobie obiad. Soba z jajkiem i warzywami.

Studenckie czasy były dla mnie okresem kreatywności w dziedzinie piątkowych obiadów. Przed podróżą do domu rodzinnego na weekend należało opróżnić lodówkę, więc przygotowany naprędce posiłek zwykle stanowił połączenie zalegających w niej warzyw z kaszą lub makaronem. I właśnie tak się dawno temu stało, że z pora, marchewki i jajek musiałam na szybko wymyślić dobry obiad, który mogłabym pochłonąć przed wyjazdem. Tak powstał ten przepis, szybki i prosty, przydatny zawsze, gdy się spieszę i nie chcę przesadnie kombinować. Wracam do niego regularnie, bo uzależnia.


dla jednej osoby
  • 1 duża marchewka
  • 1 mały por, głównie biała część
  • 1 pęczek makaronu soba
  • 1 jajko
  • 1 ząbek czosnku
  • kawałek świeżego imbiru
  • mielone nasiona kolendry
  • pieprz, sól, sos sojowy
  • sezam do posypania
  • olej do smażenia


  • Makaron przygotować zgodnie z przepisem na opakowaniu.
  • Marchewkę obrać i pokroić w słupki, pora w drobne plastry lub kostkę, imbir i czosnek poszatkować lub zetrzeć.
  • Ugotować jajko na miękko.
  • Rozgrzać olej na patelni, wrzucić imbir i czosnek, dodać warzywa i dusić przez chwilę. Dodać pozostałe przyprawy, odsączony makaron i obrane jajko. Podawać posypane sezamem. Smacznego!

wtorek, 26 maja 2015

Pizza (idealna) z mąki pełnoziarnistej, czyli uśpione sumienie.

Nie chcę uchodzić za kłamczuchę.
Rok temu zadeklarowałam, że moja pizza jest idealna. 
I muszę się teraz z tego tłumaczyć. Niestety, tamta nie była idealna. Była bazą, z której mogłam wyjść, żeby przez kolejne miesiące regularnie piąć się na wyżyny doskonałości o smaku pomidorów, sera i oregano.



I tym razem będę ostrożniejsza. Nie powiem, że osiągnęłam bezsprzeczny triumf. Mogę najwyżej pokusić się o stwierdzenie, że chyba już lepszej pizzy nie potrafię zrobić. I teraz przychodzi czas na argumentację. Dlaczego ta bije poprzednią wersję na głowę?

piątek, 1 maja 2015

Pełnoziarniste placuszki z kaszą jęczmienną, słonecznikiem i sezamem.

Stało się regułą, że przypominam sobie o blogu, gdy akurat mam się uczyć do jakiegoś egzaminu. Tym razem chodzi o zbliżającą się internę. Do tego trzeba uczcić weekend majowy dobrym jedzeniem, no i zutylizować resztkę kaszy z poprzedniego obiadu. Tak powstały placki z kaszą jęczmienną, czyli comfort food w najlepszym wydaniu!


O to właśnie chodzi w tych plackach- żeby dobrze zagospodarować stojącą w lodówce kaszę, czyli odradzam gotowanie jej specjalnie na okoliczność smażenia takich placków. Możecie wrzucić do nich każdy rodzaj ugotowanej kaszy, jaki akurat macie pod ręką.

środa, 4 marca 2015

Bardzo prosta babka ziemniaczana.


Sycące jedzenie ze stolicy pyry.
Jeśli macie możliwość starcia ziemniaków w mikserze, przygotujecie taką babkę w kilka minut. Wystarczy poszatkować cebulkę i podsmażyć, dodać starte ziemniaki i resztę składników, wymieszać i wstawić do rozgrzanego piekarnika. Babka się piecze, a Wy macie czas na spacer, przeczytanie paru rozdziałów ulubionej książki, naukę kilku zagadnień na zbliżające się kolokwium, pomalowanie paznokci czy drzemkę. 
Jeśli jednak nie macie tego luksusu i używacie zwykłej, tradycyjnej, pospolitej tarki- takie danie możecie przygotować na specjalną okazję, zaserwować z pysznym sosem na romantyczną kolację, lub, jeśli jesteście na diecie, zjeść jako mniej tłusty zamiennik smażonych placków ziemniaczanych (i spalić dodatkowe kalorie podczas tarkowania ziemniaków).
Babka jest równie pyszna następnego dnia, ja najchętniej dodaję do niej sporą łychę jogurtu greckiego.
Smacznego!


poniedziałek, 2 marca 2015

Arancini, czyli włoskie kulki ryżowe.

Po powrocie z każdej podróży najbardziej zapada mi w pamięć jedzenie, którego próbowałam na ulicy. Niepozorne budki, stoiska i foodtrucki, do których ustawiają się kolejki miejscowych, serwują najczęściej wybitne dania lokalnej kuchni. Jeśli miałabym podać przykład najlepszego włoskiego streetfoodu, oczywiście pierwsze miejsce zajęłaby pizza, serwowana w kawałkach, ale zaraz potem wymieniłabym arancini, które zapamiętałam z małego miasteczka Anacapri. Przez wiele lat krążył mi gdzieś w głowie ten smak, więc musiałam spróbować go jak najwierniej odtworzyć. 



Co zabawne, mój Przyjaciel pracuje teraz w knajpie specjalizującej się w arancini, ale zamiast spytać go o przepis, postanowiłam skleić swoje wspomnienia o tych chrupiących kulkach i wymyślić coś swojego.

czwartek, 26 lutego 2015

Buraki faszerowane miętowym ryżem z jarmużem i serem feta.

W powietrzu czuć już wiosnę. Przed południem było dziś w Poznaniu zupełnie bezchmurne niebo, ptaki coraz śmielej ćwierkają, na rynku pojawiają się polskie ogórki... Wszystko wskazuje na to, że i tak łagodna w tym roku zima odchodzi w niepamięć. Na wiosenne potrawy jeszcze trochę zbyt wcześnie, ale niektóre smaki, takie jak świeża mięta czy pietruszka- świetne komponują się z warzywami królującymi podczas zimy, takimi jak buraki, cebula i jarmuż. 


I tak powstał dzisiejszy obiad- zainspirowany faszerowanymi burakami niezastąpionej Marty, dość pracochłonny, ale też w pewnym sensie wiosenny, bo łączy w sobie to, na co jeszcze jest sezon z tym, co kojarzy się już ze słońcem, z balkonem pachnącym ziołami w ciepłe dni.
Żeby danie się udało, należy długo piec buraki- muszą być miękkie, wtedy łatwo się je wydrąża, no i wszystko o wiele lepiej smakuje. Z tego też powodu radzę wybrać mniejsze, i najwyżej zrobić ich więcej.

wtorek, 7 października 2014

Placki z cukinii.

Krótko i zwięźle: lubię placki. Dlatego dzielę się przepisem na mój dzisiejszy obiad, czyli na ultraproste i niezbyt fotogeniczne placki z cukinii. Dodatkowym powodem jest fakt, że nie chcę zupełnie zaniedbać bloga, a niestety ostatnio trochę mniej mnie interesuje pisanie o jedzeniu i fotografowanie posiłków. Obecnie zaprzątają mi głowę tylko znieczulenia przewodowe i zakres unerwienia nerwu językowego. Niemniej postaram się czasem tu zaglądać, zwłaszcza, gdy upiekę super ciasto (w planach jest wciąż marchewkowe, moje ulubione) albo gdy powstanie jakaś genialna zupa czy pasta do chleba.  


dla dwóch głodomorów
  • 2 średniej wielkości cukinie (czyli ok. pół kg)
  • 2 jajka
  • mąka- u mnie ok. 3/4 szklanki, można mniej
  • pół szklanki płatków owsianych
  • 1 mała cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • zioła (np. prowansalskie)
  • sól, pieprz
  • olej do smażenia


  • Cukinie umyć i zetrzeć na grubych oczkach (nie obierać!). Odlać sok.
  • Dodać jajka, mąkę, płatki owsiane, pokrojoną (drobno!) cebulkę i starty/wyciśnięty czosnek. Doprawić. Ciasto powinno mieć dość gęstą konsystencję. Im więcej mąki dodacie, tym placki będą twardsze i łatwiej będzie je smażyć (ja lubię twarde i chrupiące, ale jeśli wolicie delikatne i mięciutkie, nie przesadzajcie z mąką: dodajcie jej trochę mniej)
  • Smażyć placuszki w dużej ilości oleju aż będą rumiane i odsączyć na ręczniku papierowym.
  • Placki są pycha z sosem: jogurt+koperek+sól+pieprz. Smacznego!


czwartek, 28 sierpnia 2014

Kotleciki z kalafiora.

Nie będę dużo pisać. Te kotlety po prostu trzeba zrobić.
Szybsze i prostsze w obsłudze niż te z soczewicy. 
No, genialne.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Bliny gryczane.


Moja Babcia smażyła czasem bliny na piątkowe obiady, mówiąc, że to danie kuchni kresowej. Czyli dla mnie jest to trochę kulinarne dziedzictwo, bo moja rodzina pochodzi głównie z rejonów Wileńszczyzny. I drugi wniosek jest taki, że to potrawa nie tylko rosyjska, więc nie mieszajmy się w geografię i politykę.

środa, 25 czerwca 2014

Kotleciki z czerwonej soczewicy i kaszy jaglanej.

Nie umiem gotować tylko dla siebie. Kompletnie mi się nie chce, nie mam motywacji, nie potrafię tak dobrać proporcji, żeby nie naprodukować ogromnej ilości jedzenia, którą potem będę przejadać kilka dni. Ale co innego, gdy nagle dorwę się do garów dwa dni przed egzaminem.


A chodzi o nie byle jaki egzamin, tylko najprawdopodobniej najgorszy ze wszystkich dotychczasowych. Cały rok sobie powtarzałam, że przecież "skoro zdałam na pierwszym roku biofizykę, to już każdy inny przedmiot zdam" i "przecież farmakologia nie jest taka trudna i nie będzie wcale strasznie". 

sobota, 7 czerwca 2014

Paszteciki z twarożkiem: miętowo-czosnkowe i z suszonymi pomidorami

Babciny pasztecik, zazwyczaj wersja ze szpinakiem lub pieczarkowa, to najlepsza przekąska na podróż, imprezę czy piknik. Na moje osiemnaste urodziny Babcia naprodukowała ich chyba tysiące. Kiedyś, przed jakąś domówką, zadzwoniłam do niej i spytałam o przepis. Dostałam najbardziej szczegółowe wskazówki odnośnie składników i wykonania. Oczywiście mój prototyp był wzorowany na ulubionych szpinakowych, ale każde kolejne podejście było już pretekstem do eksperymentowania. Właściwie bazuję zwykle na twarożkowym farszu i zmieniam tylko dodatki: był łosoś, były suszone pomidory, przyszedł czas na miętę z czosnkiem. Zazwyczaj za jednym zamachem przygotowuję dwa rodzaje, żeby było ciekawiej. Tak też zrobiłam tym razem.



poniedziałek, 2 czerwca 2014

Chili sin carne w tortillach i sos miętowy.


Kolejny szybki obiad, który uwielbiam. 
Chili sin carne, czyli chili bez mięsa.
Do tego kupne tortille- albo nie czytajmy ich składu, albo ich nie kupujmy i róbmy sami- ja postanowiłam nie czytać, bo czasami się przydają i mimo wszystko bardzo mi smakują. Fakt, zrobienie pszennych chlebków typu pita albo usmażenie naleśników to nie żadna wielka filozofia, ale jednak wymaga to ogarnięcia dodatkowej patelni na palniku, a to się nie sprawdza, gdy mamy mało czasu.



Wszystko brzmi całkiem elegancko, a tak naprawdę jest to tani, studencki. trochę obciachowy obiad. Wahałam się, czy jest się czym chwalić na blogu. Chwalić pewnie nie, ale podrzucać pomysł na banalnie proste i dobre jedzenie- można.
Szybkie, nie znowu błyskawiczne, bo trzeba się zająć pieczarkami. Są osoby, które młodych i ładnych nie obierają; ja do nich niestety nie należę (osób, nie pieczarek). Z podanych proporcji można nakarmić 2 głodne osoby, ale jeśli jecie sami, możecie drugiego dnia zjeść sam farsz np. z ryżem. W sklepach łatwiej jest dostać duże (w sensie- zwykłe, ok. 400g) puszki fasolki i kukurydzy, więc albo zużyjecie pół, albo możecie poszukać najmniejszych puszek (212g). Albo zaszaleć, zrobić z całych dużych puszek i zaprosić znajomych!


  • 1 paczka pszennych placków typu tortilla (4 sztuki)
  • 1 mała puszka fasolki (212g)
  • 1 mała puszka kukurydzy (212g)
  • 1 cebula
  • kilkanaście pieczarek
  • 1 duży pomidor
  • 2 łyżki przecieru paprykowego (lub 2 łyżeczki suszonej słodkiej papryki).
  • suszona kolendra, majeranek, kumin, (albo jak u mnie: 18 ziół ojca Mateusza), sól, pieprz, odrobina chili

    Sos miętowy:
  • 2 łyżki jogurtu
  • 1 łyżeczka majonezu
  • posiekane liście mięty
  • 1 mały ząbek czosnku
  • pieprz
  • Obrać, umyć i pokroić pieczarki w plasterki. Pokroić cebulę w kostkę lub piórka. Sparzyć pomidora, obrać ze skórki i podzielić na pół: jedna część trafi pokrojona do ciepłego farszu, drugą proponuję zostawić surową. 
  • Rozgrzać olej na patelni, wrzucić cebulę, gdy się zeszkli dodać pieczarki, posolić i podlać odrobiną wody. Dusić aż zmiękną i woda odparuje. Dodać przecier paprykowy (lub suszoną paprykę), kukurydzę, fasolkę, połowę pomidora. Przyprawić.
  • Sos miętowy: wymieszać wszystkie składniki z posiekaną miętą i startym czosnkiem.
  • Placki odgrzać zgodnie z instrukcją na opakowaniu. 
  • Zajadać wszystko w ulubiony sposób. Smacznego!

sobota, 31 maja 2014

Zapiekanka z bakłażanów, kaszy jaglanej i soczewicy.

Chodziłam w tym roku na fakultet "kuchnie różnych narodów z uwzględnieniem lokalnych tradycji i obyczajów". Za 1 ECTS przez 3 dni uczyliśmy się o kawach, herbatach, winach, polskich produktach regionalnych i kuchniach świata. I tam usłyszałam o greckim daniu, zwanym musaką. Trochę jak włoska lasagna, ale zamiast makaronu- plastry bakłażana. Brzmiało pysznie, więc postanowiłam ten pomysł wykorzystać i zrobić wegetariańską zapiekankę, w której kasza jaglana i zielona soczewica stanowią pyszne zastępstwo dla mielonego mięsa. 


środa, 14 maja 2014

Pizza (idealna).

Wiele razy wdawałam się w dyskusje, czy powinna być na grubym, czy na cienkim cieście, mieć brzegi czy nie, czy ser powinien się ciągnąć na kilometr czy stanowić tylko cienką przypieczoną warstewkę. Czy lepsza jest domowa, czy na telefon w środku nocy, czy może w sieciowej restauracji.
I ile osób, tyle poglądów. Dla mnie wzór pizzy to ta robiona przez Włochów, kupowana na porcje na ulicy w Neapolu. Najlepiej la pizza Margherita, con pomodoro, basilico ed olio, nazwana na cześć Małgorzaty Sabaudzkiej, matki Wiktora Emanuela III. Ale przecież pizza, jaką znamy najlepiej, to danie kuchni amerykańskiej, kojarzone z niezdrowym fast-foodem. Tonąca w serze i sosie, podbiła serca wielu, a tak bardzo odbiega od oryginału.




Dlaczego moja pizza miałaby być idealna? 

sobota, 26 kwietnia 2014

Pasta alla Norma, czyli makaron w sosie pomidorowym z ricottą i bakłażanem.

To danie odkryłam w warszawskim Bordo, gdy kilka tygodni temu spędzałam w stolicy cudowny weekend z przyjaciółką. Było świetne- makaron w bardzo aromatycznym, delikatnie pikantnym sosie, z jędrnymi kawałkami bakłażana. Postanowiłam jak najwierniej odtworzyć ten przepis, ponieważ uwielbiam makarony na wszystkie sposoby, a zwłaszcza, jeśli sos jest treściwy, ale nie bardzo tłusty. Wydaje mi się, że moja kopia jest równie pyszna.


Jest to jedno z niewielu dań, które smakuje mi w wersji pikantnej (chociaż moje "pikantne" i tak jest bardzo łagodne) ale jeśli ktoś ma jeszcze wrażliwsze podniebienie niż ja, może dać bardzo mało lub w ogóle pominąć ostrą paprykę.

Bakłażan to podobno silny afrodyzjak i tym właśnie właściwościom zawdzięcza swoją drugą nazwę- gruszka miłości. Myślę, że warzywo to można albo uwielbiać, albo zupełnie nie tolerować. Tym daniem udało mi się przekonać do niego najbardziej zagorzałego bakłażanowego przeciwnika.

Składniki na Pasta alla Norma dla 3 osób 

  • ok. 250 g makaronu tortiglioni lub penne
  • 1 niewielki bakłażan
  • 1 duża cebula
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 100 g (pół słoiczka) koncentratu pomidorowego
  • 1 duża łyżka ricotty 
  • woda z gotowania makaronu do rozrzedzenia sosu
  • przyprawy i zioła: tymianek, oregano, bazylia, gałka muszkatołowa, suszona ostra papryka lub pieprz cayenne, pieprz, sól
  • oliwa z oliwek






Przygotowanie:
  • Bakłażana przekroić na pół, następnie w kostkę o boku ok. 1,5 cm. Następnie wrzucić go na durszlak i posolić. Odstawić na 15 minut, aż puści sok i straci goryczkę. Pod żadnym pozorem nie sprawdzać, jak smakuje- zawiera tę samą substancję co surowe ziemniaki, więc przed obróbką termiczną może nieźle zaszkodzić. 
  • W międzyczasie pokroić cebulkę w kostkę, zetrzeć czosnek na tarce lub poszatkować
  • Zagotować osoloną wodę ("ma być słona jak Morze Śródziemne") i wrzucić makaron. Pilnować czasu podanego na opakowaniu, aby pozostał al dente!
  • Po kwadransie dokładnie opłukać bakłażana pod zimną wodą, żeby pozbyć się soli i gorzkiego soku.
  • Na rozgrzaną na dużej patelni oliwę wrzucić cebulkę, czosnek i bakłażana. Na tym etapie dodatkowo podlewam bakłażana odrobiną oliwy, ponieważ bardziej mi smakuje, gdy wchłonie więcej tłuszczu. Dodać przyprawy (zioła, odrobinę startej gałki muszkatołowej i ćwierć łyżeczki ostrej papryki, sól i pieprz)  i podsmażyć na małym ogniu.
  • Gdy makaron się ugotuje, odlać go na durszlak, ale koniecznie tak, aby część wody (ok. 0,5l) odlać do innego naczynia. (ew. można nabrać potrzebną jej ilość z garnka tuż przed odlaniem makaronu). Woda z makaronu to bardzo cenny składnik, który dodaję do sosu.
  • Do bakłażana na patelni dodać trochę odlanej wody, aby jeszcze parę minut się poddusił. Następnie zmniejszyć ogień, dodać koncentrat pomidorowy i ricottę. Rozprowadzić w kolejnej porcji wody do takiej konsystencji, jaka na nam odpowiada.
  • Sos pogotować jeszcze parę chwil, cały czas mieszając, żeby ricotta się dobrze rozprowadziła.




Ja przed podaniem dodaję jeszcze świeże zioła: tymianek, oregano i bazylię, ale jeśli nie mamy ich pod ręką, to można też posypać danie gotową mieszanką suszonych ziół prowansalskich i np. parmezanem lub innym tartym twardym serem (Grana Padano, Pecorino)


Smacznego!