strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 maja 2016

Dowód na cykliczność czasu, czyli chłodnik litewski.

Od dobrych paru lat bardziej niż czas linearny odczuwam czas cykliczny. O początku danej pory roku nie decyduje kolejna kartka w kalendarzu, tylko wyczekiwane potrawy, którym towarzyszą powtarzające się wydarzenia. Jak są egzaminy, festiwale muzyczne- mamy urodzaj warzyw i owoców na straganach. Jak zupa dyniowa- początek szkoły, a na drzewach pojawiają się żółte liście. Nadejście zimy zwiastują świąteczne piosenki w supermarketach i powtarzające się pytanie: "co robimy w Sylwestra?". Natomiast późną wiosną przychodzi zawsze dzień, gdy gotuję pierwszy chłodnik. Do końca lata jest on moją zupą numer jeden i objadam się nim bez opamiętania, żeby łatwiej mi było wytrzymać kolejne, jesienne i zimowe miesiące.
Nie ma siły, żeby zjeść chłodnik poza sezonem. Tak jak kutię je się tylko podczas wieczerzy Wigilijnej (a szkoda, akurat do niej składniki są dostępne cały rok), tak właśnie chłodnik litewski przypisany jest do miesięcy od maja do sierpnia. Pojawia się na stole z pierwszymi szparagami, kolejne porcje przypadają na sezon truskawkowy i czereśniowy, aż wreszcie w towarzystwie śliwek robi się go ostatni raz. 


środa, 29 lipca 2015

Zupa miso dla laików.

W całej tej prostocie zupy miso można się trochę pogubić. Miso confused! Już na starcie: wiele osób myśli (a przynajmniej ja na pewno kiedyś tak uważałam), że miso to zupa. Otóż nie: miso to pasta. Powstaje ze sfermentowanej soi i ma mocno słony, lekko drożdżowy, lekko orzechowy, w każdym razie: bardzo przyjemny (acz intensywny) smak. Samo zdrowie, bo zawiera dużo białka i witamin. No to mamy miso, a nie mamy jeszcze zupy. Żeby powstała, łączymy miso z dashi. A dashi to bulion. Zrobiony z kombu i/lub ryby bonito. A kombu to glony. O dziwo nie tak trudno dostępne w sklepach, jak mi się kiedyś wydawało.
 Mamy kombu, robimy dashi, łączymy z miso, wreszcie mamy miso-shiru, czyli zupę miso właśnie. A że bulion bez dodatków to nuda, dorzucamy makaron, tofu, warzywa, co tylko przyjdzie nam do głowy. 

niedziela, 14 września 2014

Krem z kukurydzy.

Straszny grzech, zrobiłam krem z kukurydzy z puszki, akurat gdy trwa na nią sezon. Z drugiej strony świeże kolby najlepiej jest po prostu ugotować i pochłonąć z solą i masłem; żal byłoby miksować je na zupę. 


Przepisem na krem z kukurydzy rozpoczynam okres jesiennych zup; nic o tej porze roku nie smakuje lepiej niż wrześniowa dyniowa, cebulowa albo właśnie taka kukurydziana. Rozgrzewające i bardzo sycące jedzenie, doprawione korzennymi przyprawami.  Proste i pyszne.

środa, 21 maja 2014

Zupa botwinka.


Nie lubię określenia "zupa botwinkowa". Prawdę mówiąc nigdy w domu go nie słyszałam, natomiast w internecie pojawia się wielokrotnie. Moja zupa to zupa botwinka. Do niedawna myślałam, że z botwinki można zrobić tylko 2 rzeczy: zupę na ciepło albo chłodnik. A jest przecież mnóstwo możliwości! Chciałabym wypróbować więcej przepisów, póki sezon trwa.  Być może pojawią się na blogu wegańskie gołąbki i pesto z botwinki.


Zaskakujące, że to dopiero pierwsza zupa tutaj. Uwielbiam zupy, w-s-z-y-s-t-k-i-e (no, nie bardzo pasuje mi pieczarkowa, ale może jeszcze nie spróbowałam takiej, która by mi odpowiadała?). A botwinka i barszcz ukraiński są u mnie bardzo wysoko na liście ulubionych zup (i dań w ogóle).