strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rabarbar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rabarbar. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 czerwca 2015

Kokosowo-cynamonowe crumble z rabarbarem.


Czyli rabarbar pod kruszonką, ma się rozumieć. Albo, według sprzedawców z rynku jeżyckiego, rabarber. 
Taka ni to kruszonka, ni to granola. Czyli crumble.
Nie zapomnę, jak bardzo się zdziwiłam, że rzewień, który omawialiśmy na farmakologii to właśnie rabarbar. Ale okazuje się, że rabarbar lekarski to nie ten, który na przełomie wiosny i lata zamieniamy w ciasta, kompoty i inne pyszności.


Mimo wszystko do rabarbaru trzeba podchodzić z szacunkiem. Po pierwsze: to chyba jedyna roślina, której częścią jadalną jest ogonek liścia. Po drugie: rabarbar to warzywo! Czyli od razu możemy pokusić się o wniosek, że skoro warzywa są zdrowe, to rabarbar trzeba wcinać na potęgę. Faktycznie, duża zawartość witaminy C i błonnika to jego mocne strony, a że idą w parze z cudownym smakiem (im rabarbar bardziej różowy, tym słodszy), to trzeba korzystać z sezonu. Żeby potem pamiętać dobrze ten aromat, gdy pije się kawę na przykład z Kenii, o wyraźnej kwasowości rabarbaru. 


niedziela, 25 maja 2014

Tarta różana z jabłkami i rabarbarem (dla Mamy).


Nie umiem się ustosunkować do róż.
Takie czerwone z kwiaciarni, przyozdobione wstążkami, zdecydowanie do mnie nie przemawiają. Ale już gdy rosną w ogrodzie czy w parku- zachwycają. Dzikie róże kwitnące wzdłuż półwyspu helskiego to chyba jeden z piękniejszych widoków w Polsce. Zresztą są równie piękne gdy wydają wielkie, czerwone owoce. Moje ulubione to chyba jednak takie małe różyczki, najlepiej, gdy między kwiatami widać jeszcze pąki.

Dla antycznych Greków róża była symbolem Afrodyty, bogini miłości. Jako reprezentacja szczęścia i miłości przeniknęła do naszej kultury, pozostawiając po sobie zwrot "mieć życie usłane różami", la vie en rose, czyli życie beztroskie. Dodatkowo chyba każdy kolor róży ma przypisane znaczenie, jednak takie rzeczy w ogóle mnie nie interesują; skoro jakiś kwiat mi się podoba, nie będę przecież zaprzątać sobie głowy, że to np. symbol zazdrości czy fałszu. 
Smak przetworów różanych bardzo mi pasuje. Ale już zapach kosmetyków i perfum trochę mnie drażni. Tak to już jest z tymi różami; trudno mi jednoznacznie powiedzieć, czy je lubię, czy nie.